Od pewnego czasu zmieniłam trochę podejście do mojej skóry na twarzy. Jako, że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej, ze skłonnością do zaskórników, katowałam ją samymi kremami matującymi i żelami ściągającymi... Miała się po prostu nie świecić. Wiedziałam jednak, że to złe podejście, bo im więcej ją matowiłą, tym bardziej ona się broniła i świeciła. Od jakiś dwóch, trzech miesięcy zmieniłam pielęgnację twarzy i dostarczam teraz jej również nawilżenia.
Pomocnikiem, który pomaga mi zapanować nad równowagą jest krem Alantandermoline.
Usłyszałam o nim na YT, potem dokonując zakupów w aptece automatycznie poleciał do koszyka. Nawet gdyby miał się nie sprawdzić, większej tragedii by nie było.
"alantanderomoline lekki krem z 5% zawartością d-pantenolu to kosmetyk do codziennej pielęgnacji skóry niemowląt, dzieci i dorosłych. Łagodzi podrażnienia skóy, wspomagając procesy jej regeneracji . Kosmetyk polecany do pieleęgnacji delikatnej skóry całego ciała, szczególnie do skóry twarzy. Idealnie nawilża wysuszoną i skłonną do podrażnień skórę, przynosząc jej ulgę i ukojenie."
50 g/ok7, 8-10 zł
Słuchajcie, ten krem jest moją perełką!
Idealnie nawilża, radzi sobie z suchymi skórkami i wszelkimi przesuszeniami. Nakładam go tylko na noc, i rano budzę się z nawilżoną cerą. Świetnie się wchłania, nie zostawiając tłustej cery. Łagodzi wszelkie zaczerwienienia. Krem ten nie zapycha!
Dosyć szybko sie wchłania. Używałam też go pod makijaż, sprawdził się dobrze. Natomiast ja wolę go jednak nakładać na noc. Produkt jest na tyle delikatny, że może być stosowany u niemowląt, ponieważ nie zawiera kompozycji zapachowych i barwników.
Uważam, że krem ten jest perełką w pięlęgnacji! Jest uniwersalny, może być stosowany na całe ciało!
Używam go od ponad miesiąca, i po tubce uważam że starczy mi na kolejny miesiąc.
Czujesz się skuszona:)?
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
wtorek, 15 kwietnia 2014
Lakiery Joko. Co i jak?
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam malować paznokcie. Już nie mówię o tym, że odkąd mam wysuszacz Sally Hansen, malowałabym je codziennie!
Z bardzo fajną promocją spotkałam się w drogerii:
W drogerii mamy aktualnie bardzo fajną promocję na lakiery JOKO z serii Find Your Color. Na czym dokładnie polega akcja?
Kup jeden lakier, drugi dostaniesz gratis!
Drugi lakier, jaki dostaniesz będzie taki sam, jak kupiłaś. Jeśli jednak będziesz miała ochotę na inny kolor, możesz napisać taką prośbę(uwaga-będzie to ograniczona pula kolorów do wyboru).
Lakiery kuszą swoimi kolorami! Z ciekawości weszłam też na KWC i lakiery mają bardzo dobre oceny!
Ja mam jeden w pięknym odcieniu koralu.
Poza tym lakierem w oko wpadły mi taki odcienie:
Chyba jestem monotematyczna, bo uwielbiam wszelkie odcienie różu na paznokciach. Widzicie?
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z tymi lakierami i drogerią Strefa Urody
Często mają promocję, tygodnie z marką(teraz Lirene).
Z bardzo fajną promocją spotkałam się w drogerii:

W drogerii mamy aktualnie bardzo fajną promocję na lakiery JOKO z serii Find Your Color. Na czym dokładnie polega akcja?
Kup jeden lakier, drugi dostaniesz gratis!

Drugi lakier, jaki dostaniesz będzie taki sam, jak kupiłaś. Jeśli jednak będziesz miała ochotę na inny kolor, możesz napisać taką prośbę(uwaga-będzie to ograniczona pula kolorów do wyboru).
Lakiery kuszą swoimi kolorami! Z ciekawości weszłam też na KWC i lakiery mają bardzo dobre oceny!
Ja mam jeden w pięknym odcieniu koralu.
Poza tym lakierem w oko wpadły mi taki odcienie:
Chyba jestem monotematyczna, bo uwielbiam wszelkie odcienie różu na paznokciach. Widzicie?
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z tymi lakierami i drogerią Strefa Urody
Często mają promocję, tygodnie z marką(teraz Lirene).
Garnier. Płyn micelarny.
Uwielbiam testować. Swego czasu popularny był płyn z Bourjois-miałam, lubiłam. Płyn z BeBeauty-miałam, lubiłam. Płyn z L'oreal-miałam, lubiłam. Nadszedł zatem na wstrącenie swoich 5 groszy na temat płynu micelarnego z Garniera.
Kupiłam go w drogerii internetowej SuperKoszyk, gdy miałam kod na darmową dostawę.
Płyn był wtedy tani, bo zapłaciłam niecałe 13 zł. Wiem, że jest obecnie w Biedronce w podobnej cenie.
Producent mówi, że pojemność 400 ml wystarczy na 200 zastosowań, Z tym bym polemizowała.
Na pierwszy "rzut oka", płyn micelarny przyciąga swoją butelką. Jest schludna, a różowe dodatki sprawiają, że wygląda estetycznie. Otwór dozuje odpowiednią dla nas ilość płynu(miałam z tym mały problem np.przy płynie BeBeauty). Produkt jest testowany dermatologicznie i okulistycznie. Może być stosowany przez osoby z wrażliwą skórą. Płyn po zmyciu makijażu nie zostawia lepkiej czy tłustej warstwy. Gdy dostanie się do oka, nie szczypie i nie powoduje widzenia "za mgłą". Dość dobrze radzi sobie ze zmywaniem mocniejszego makeupu, choć są przypadki, że trzeba dłużej przytrzymać wacik. Oczywiście nie zgadzam się kompletnie z twierdzeniem producenta, że oczyścimy swoja twarz za pomocą jednego gestu. Czasami trzeba poświęcić więcej czasu i wacików.
Na zdjęciu są kredki SuperShock i jak sobie poradził z nimi płyn po przetarciu wacikiem.
Pomimo paru wad, uważam że jest to jeden z lepszych płynów w swojej kategorii cenowej. Polubiłam go na tyle, że kupiłam kolejną butelkę.
Skład: AQUA/WATER, HEXYLENE GLYCOL GLYCERIN, DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, DISODIUM EDTA, POLOXAMER 184, POLYAMINOPROPYL BIGUANIDE(B162919/4)
A Ty jakiego płynu używasz? Może coś polecisz:)?
Kupiłam go w drogerii internetowej SuperKoszyk, gdy miałam kod na darmową dostawę.
Płyn był wtedy tani, bo zapłaciłam niecałe 13 zł. Wiem, że jest obecnie w Biedronce w podobnej cenie.
Producent mówi, że pojemność 400 ml wystarczy na 200 zastosowań, Z tym bym polemizowała.
Na pierwszy "rzut oka", płyn micelarny przyciąga swoją butelką. Jest schludna, a różowe dodatki sprawiają, że wygląda estetycznie. Otwór dozuje odpowiednią dla nas ilość płynu(miałam z tym mały problem np.przy płynie BeBeauty). Produkt jest testowany dermatologicznie i okulistycznie. Może być stosowany przez osoby z wrażliwą skórą. Płyn po zmyciu makijażu nie zostawia lepkiej czy tłustej warstwy. Gdy dostanie się do oka, nie szczypie i nie powoduje widzenia "za mgłą". Dość dobrze radzi sobie ze zmywaniem mocniejszego makeupu, choć są przypadki, że trzeba dłużej przytrzymać wacik. Oczywiście nie zgadzam się kompletnie z twierdzeniem producenta, że oczyścimy swoja twarz za pomocą jednego gestu. Czasami trzeba poświęcić więcej czasu i wacików.
Na zdjęciu są kredki SuperShock i jak sobie poradził z nimi płyn po przetarciu wacikiem.
Pomimo paru wad, uważam że jest to jeden z lepszych płynów w swojej kategorii cenowej. Polubiłam go na tyle, że kupiłam kolejną butelkę.
Skład: AQUA/WATER, HEXYLENE GLYCOL GLYCERIN, DISODIUM COCOAMPHODIACETATE, DISODIUM EDTA, POLOXAMER 184, POLYAMINOPROPYL BIGUANIDE(B162919/4)
A Ty jakiego płynu używasz? Może coś polecisz:)?
środa, 2 kwietnia 2014
Zakupy. Tym razem niekosmetyczne.
Zobaczyłam też nową kolekcję kubków. Mam już jeden w podobnym stylu, tyle że mniejszy. Kosztowały 7.99zł.
Podeszłam też do produktów typowo wielkanocnych i przepadłam. Kupiłam figurkę muffinkę na zdjęcie za 1.99zł i klamerki-sówki. Czyż nie są słodkie?
A na koniec coś, co ostatnio tworzę. Może nie jest idealnie, ale i tak mnie się podoba:).
A Wy lubicie Pepco?
środa, 19 marca 2014
Perfumy FM. Hit czy kit?
Z firmą FM spotkałam się dokładnie rok temu, gdy B.dostał na urodziny perfumy(nr 52 Hugo Boss Boss).
Byłam zachwycona zapachem i trwałością. Potem nadarzyła się okazja by wypróbować i damskie perfumy.
Dostałam przeogromny segregator z próbkami. Siedziałam, wąchałam, spisywałam numerki...
Buteleczki damskie mają pojemność 30ml, zaś męski 50. Są schludne, elegancko wyglądające.
Pierwszy raz kupiłam numer 10(Dior J'adore). Zapach jest dość intensywny, ale ładny.
Kolejna buteleczka, której używam ma numerek 80(Dior Dior Cheri) i tutaj też jestem pod wrażeniem zapachu, trwałości i intensywności... Gdybym jednak miała wybierać, to numer 10 wygrywa.
Nie będę ich określać mianem "odpowiedników", bo nie wiem czy pachną jak oryginały. Jednak zapachy są naprawdę przyzwoite.
Mam jeszcze parę numerków do sprawdzenia, ale poczekam aż wykorzystam któryś z wymienionych.
A Wy lubicie firmę FM? Macie jakieś swoje ulubione zapachy?
Byłam zachwycona zapachem i trwałością. Potem nadarzyła się okazja by wypróbować i damskie perfumy.
Dostałam przeogromny segregator z próbkami. Siedziałam, wąchałam, spisywałam numerki...
Buteleczki damskie mają pojemność 30ml, zaś męski 50. Są schludne, elegancko wyglądające.
Pierwszy raz kupiłam numer 10(Dior J'adore). Zapach jest dość intensywny, ale ładny.
Kolejna buteleczka, której używam ma numerek 80(Dior Dior Cheri) i tutaj też jestem pod wrażeniem zapachu, trwałości i intensywności... Gdybym jednak miała wybierać, to numer 10 wygrywa.
Nie będę ich określać mianem "odpowiedników", bo nie wiem czy pachną jak oryginały. Jednak zapachy są naprawdę przyzwoite.
Mam jeszcze parę numerków do sprawdzenia, ale poczekam aż wykorzystam któryś z wymienionych.
A Wy lubicie firmę FM? Macie jakieś swoje ulubione zapachy?
piątek, 14 marca 2014
Przydatne gadżety w życiu kobiety.
Dzisiaj zaserwuję Wam porcję gadżetów, które chcąc nie chcąc, przydają się kobiecie.
Owszem, dla niektórych mogą to być zupełnie zbędne rzeczy, ale nie dla mnie!
Wieszak na torebkę. Niby nic, a jednak! Ile razy zdarzyło się Wam położyć torebkę na podłodze? Przecież, pamiętajcie, że wtedy kasa ucieka:). Z pomocą przychodzi wieszak na torebkę.
Kultowa szczotka Tangle Teezer. Mam już ją ponad rok, i wiem że jak będzie już wysłużona, to kupię kolejną!
Gumki do włosów Twistband. Na zdjęciu możecie zobaczyć jedną z czteropaku gumek dostępnych w H&M. Nie ciągną włosów, nie szarpią przy zdejmowaniu, dobrze je podtrzymują.
A co dla Was jest niezbędnym gadżetem?
Ps. Dzisiaj idę z B.na pierwszą lekcję tańca towarzyskiego:), a potem nauka pierwszego tańca. Ciekawa jestem jak to będzie. 3majcie kciuki!
Owszem, dla niektórych mogą to być zupełnie zbędne rzeczy, ale nie dla mnie!
Wieszak na torebkę. Niby nic, a jednak! Ile razy zdarzyło się Wam położyć torebkę na podłodze? Przecież, pamiętajcie, że wtedy kasa ucieka:). Z pomocą przychodzi wieszak na torebkę.
Kultowa szczotka Tangle Teezer. Mam już ją ponad rok, i wiem że jak będzie już wysłużona, to kupię kolejną!
Gumki do włosów Twistband. Na zdjęciu możecie zobaczyć jedną z czteropaku gumek dostępnych w H&M. Nie ciągną włosów, nie szarpią przy zdejmowaniu, dobrze je podtrzymują.
A co dla Was jest niezbędnym gadżetem?
Ps. Dzisiaj idę z B.na pierwszą lekcję tańca towarzyskiego:), a potem nauka pierwszego tańca. Ciekawa jestem jak to będzie. 3majcie kciuki!
środa, 12 marca 2014
Aktualna pielęgnacja włosów.
Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić aktualną pielęgnację włosów. Mam też inne kosmetyki(czyt.maski, szampony, wcierki), jednak niżej wymienione zdecydowanie królują.
Jeśli chodzi o szampony, to mam ten problem, że muszę na nie uważać. Często powodują u mnie nadmierne przetłuszczanie(a mam z tym problem) czy łupież. U mnie kompletnie nie sprawdziły się szampony z Balei czy Alverde. Jednak mój B.ich używał, i żadne przykre niespodzianki go nie spotkały. Wracając do tematu, ta dwójka szamponów sprawdza się u mnie teraz wyśmienicie!
Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych Pharmaceris.
Przyznaję szczerze, że na początku zabiła mnie cena! Za 250ml trzeba zapłacić ponad 20 zł. Teraz jednak sądzę, że to były dobrze ulokowane pieniądze. Szampon jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka jego ilość by wytworzył sporo piany. Dobrze oczyszcza włosy, nawet bez nałożenia odżywki nie mam problemów z ich rozczesaniem. Producent informuje nas, żeby po uzyskaniu piany zostawić ją na 1-2 minuty by szampon miał szansę zadziałać. Aaa, i ładnie pachnie:)!
Na zmianę z tym szamponem używam szamponu przeciwłupieżowego Pirolam. Jak już wspomniałam, w tej chwili nie walczę z łupieżem, szamponu używam profilaktycznie. Natomiast był czas, gdy pomógł mi z nim wygrać! Przypomniałam sobie o nim, i nie żałuję!
Co do odżywek i masek, to upodobałam sobie duet z Alterry do włosów suchych i zniszczonych.
Oba produkty są dosyć gęste i nie spływają z włosów. Lubię ich używać, gdy mam czas żeby posiedzieć dłużej w wannie. Ładnie pachną, a po ich użyciu włosy są gładkie i sypkie! Produkty nie powodują obciążania. Warto je kupować na promocji w Rossmanie, kosztują wtedy ok.6 zł(normalnie chyba 10zł). Polecam!
Odżywka Nivea long repair do włosów łamliwych, rozdwajających się lub długich..
Kupiłam ją po przeczytaniu całej masy pozytywów. Odżywka ma charakterystyczny zapach, dla mnie pachnie ona "fryzjerem":). Jest gęsta, pozostawia włosy nawilżone i nie powoduje obciążania.
O masce drożdżowej pisałam tutaj.
Czasami jednak kompletnie nie mam ochoty by nakładać na włosy odżywki itp. Wtedy z pomocą przychodzą mi: jedwab w płynie Loton. Ładnie pachnie, włosy sa miękkie w dotyku. I faktycznie zmniejsza efekt puszących się włosów. Jedwab ten jest dwufazowy, dlatego należy go przed użyciem wstrząsnąć.
Ostatnio kupiłam też olejek Marion z jojoba i słonecznikiem. Faktycznie, włosy po użyciu olejku są miękkie, gładkie i odżywione..
Jestem ciekawa czy używacie podobnych/takich samych produktów?
Miłej środy życzę! Ja uciekam niedługo na mikrodermabrazję.
Jeśli chodzi o szampony, to mam ten problem, że muszę na nie uważać. Często powodują u mnie nadmierne przetłuszczanie(a mam z tym problem) czy łupież. U mnie kompletnie nie sprawdziły się szampony z Balei czy Alverde. Jednak mój B.ich używał, i żadne przykre niespodzianki go nie spotkały. Wracając do tematu, ta dwójka szamponów sprawdza się u mnie teraz wyśmienicie!
Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych Pharmaceris.
Przyznaję szczerze, że na początku zabiła mnie cena! Za 250ml trzeba zapłacić ponad 20 zł. Teraz jednak sądzę, że to były dobrze ulokowane pieniądze. Szampon jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka jego ilość by wytworzył sporo piany. Dobrze oczyszcza włosy, nawet bez nałożenia odżywki nie mam problemów z ich rozczesaniem. Producent informuje nas, żeby po uzyskaniu piany zostawić ją na 1-2 minuty by szampon miał szansę zadziałać. Aaa, i ładnie pachnie:)!
Na zmianę z tym szamponem używam szamponu przeciwłupieżowego Pirolam. Jak już wspomniałam, w tej chwili nie walczę z łupieżem, szamponu używam profilaktycznie. Natomiast był czas, gdy pomógł mi z nim wygrać! Przypomniałam sobie o nim, i nie żałuję!
Co do odżywek i masek, to upodobałam sobie duet z Alterry do włosów suchych i zniszczonych.
Oba produkty są dosyć gęste i nie spływają z włosów. Lubię ich używać, gdy mam czas żeby posiedzieć dłużej w wannie. Ładnie pachną, a po ich użyciu włosy są gładkie i sypkie! Produkty nie powodują obciążania. Warto je kupować na promocji w Rossmanie, kosztują wtedy ok.6 zł(normalnie chyba 10zł). Polecam!
Odżywka Nivea long repair do włosów łamliwych, rozdwajających się lub długich..
Kupiłam ją po przeczytaniu całej masy pozytywów. Odżywka ma charakterystyczny zapach, dla mnie pachnie ona "fryzjerem":). Jest gęsta, pozostawia włosy nawilżone i nie powoduje obciążania.
O masce drożdżowej pisałam tutaj.
Czasami jednak kompletnie nie mam ochoty by nakładać na włosy odżywki itp. Wtedy z pomocą przychodzą mi: jedwab w płynie Loton. Ładnie pachnie, włosy sa miękkie w dotyku. I faktycznie zmniejsza efekt puszących się włosów. Jedwab ten jest dwufazowy, dlatego należy go przed użyciem wstrząsnąć.
Ostatnio kupiłam też olejek Marion z jojoba i słonecznikiem. Faktycznie, włosy po użyciu olejku są miękkie, gładkie i odżywione..
Jestem ciekawa czy używacie podobnych/takich samych produktów?
Miłej środy życzę! Ja uciekam niedługo na mikrodermabrazję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















