Dawno nie pokazywałam nowości, które zagościły na moich półkach. Z częścią z nich naprawdę mam styczność pierwszy raz, niektóre zaś produkty kupiłam kolejny raz.
Żeli pod prysznic nigdy dość, zużywają się w ekspresowym tempie. Dlatego lubię uzupełniać zapasy, gdy trafię na jakąś promocję. Żele Kamill kupiłam za 3 zł, a Palmolive za ok.8 zł.
Żele Balea. Lubię je za zapachy i cenę, bo kosztują ok.4 zł.
Szampon na porost włosów Revitax. Świetny! Mam problem z wypadającymi włosami, siostra poleciła mi ten szampon(notabene:ona również używa go z polecenia) i jestem naprawdę zadowolona! W tej chwili zacznę używać już drugą butelkę. Szampon zasługuję na osobną recenzję, gdyż naprawdę wypadających włosów jest mniej! Kosztuje od ok.17 zł(Apteka Gemini) do nawet 25 zł w innych...
Płukanka octowa z malin Yves Rocher(20zł)
Peeling enzymatyczny Lirene. Używałam go w szaszetkach. Teraz nadarzyła się okazja, by kupić tubkę-jest w promocji w Rossmanie za niecałe 13 zł. Serum do twarzy z wit.C Auriga Flavo C. Słyszałam o nim pozytywne opinie, więc postanowiłam wypróbować(ok.50 zł). Krem na noc Ziaja liście manuka. Mam z tej serii również krem na dzień, pastę, tonik i żel do mycia-ale oczywiście zapomniałam zrobić tym produktom zdjęcia. Całą serię czeka osobny post. Godne polecenia kosmetyki! Olejek do twarzy Alterra z granatem, kosztował ok.10 zł. Krem Himalaya miałam już od długiego czasu na liście zakupów, kosztował 5 zł.
Balsam do ciała masło kakaowe Ziaja. Kupione w sumie z przypadku, ale jako że zapach uwielbiam, z miłą chęcią wykorzystam. Balsam pod prysznic Eveline. Balsamów z Nivei nie polubiłam, więc po co mi ten? Miałam chwilę, że nie miałam ochoty smarować sie balsamami... Jednak ta "chwila" na szczęście szybko minęła... Balsam The Body Shop, jak i żel peelingujacy dostałam w prezencie.
Organique. Dostałam te kosmetyki w prezencie od męża:). Maska winogronowa do włosów byłam już od dawna na mojej "chciejliście". Do tego otrzymałam glinkę ghassoul i olejek winogronowy do twarzy/ciała,
Co znacie i lubicie? Z czym się nie polubiłyście?
wtorek, 26 sierpnia 2014
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Ikea. Zakupy.
Lubicie sklep Ikea? Wiem, wiem-pytanie retoryczne... Za każdym razem, gdy tam jestem, mam wrażenie że wszystko jest mi potrzebne. Tak było i tym razem. kupiliśmy przede wszystkim "umilacze" pokoju.
Ramka. Ramek nigdy dość, a ta skradła moje serce. Z racji tego, że niedawno wyszłam za mąż, uznałam że potrzebować ich będę do eksponowania naszych ślubnych zdjęć, a co:). Kosztowała 15.99.
Kwiatek został kupiony z przeznaczeniem do "ożywienia" kuchni. Trawa kosztowała 9.99, a osłonka 2.99zł.
Wizyta w sklepie nie mogła się skończyć inaczej niż kupnem słynnych osłonek "koronkowych". Używam ich z powodzeniem do storczyków. Kosztują 9.99 zł. Świeczniki są idealną inwestycją na zbliżającą się jesień! Świetnie rozpraszają światło tealightów(5.99zł). Podstawki to mój wymysł dla którego szukam przeznaczenia, kosztowały 4.99zł.
Kulki ozdobne kupione specjalnie do wazonu czy do misy-nad ich przeznaczeniem muszę jeszcze pomyśleć. Kosztował 19.99. Patyczki zapachowe nie tylko pięknie wyglądaja, ale też przyjemnie pachną(9.99).
Ikea=świeczki. Uwielbiam świece, tealighty, woski i inne tego typu rzeczy... Jak niewiadomo, co dać mi w prezencie, z owych rozwiązań zawsze sie bardzo ucieszę.
Kupiłam 3 świece o słodkich zapachach. Swoją drogą, kiedyś były większe rozmiary tych świeczeczek w tej samej cenie... No, cóż. Kosztowały 9.99. Osłonka metalowa najpierw skojarzyła mi sie z ociekaczem na sztućce, heh:)... Ale potem pomyślałam, że ładnie będzie odbijać światło i tak też jest. Kosztowała 9.99, a świeca w środku to koszt 7.99. Tealightów nigdy dość, szczególnie gdy lubie palić woski. Ich to koszt 7.99.
Kolejna porcja "świeczkowa". Osłonki na tealighty ze szkła(3.99). Wiem, że jestem monotematyczna, ale one są prześliczne! Świeczniki to była droższa zachcianka(39.99), ale są! Ładnie prezentują sie na komodzie.
Obraz zawiśnie na ścianie po odnowieniu pokoju. Chodziliśmy, wybieraliśmy i nie mogliśmy się zdecydować... W końcu padło na ten. Kosztował 39.99.
Na koniec zostawiam Was z przesłaniem, kupionym w lokalnej kwiaciarni.
A Wy za co lubicie sklep Ikea?
Ramka. Ramek nigdy dość, a ta skradła moje serce. Z racji tego, że niedawno wyszłam za mąż, uznałam że potrzebować ich będę do eksponowania naszych ślubnych zdjęć, a co:). Kosztowała 15.99.
Kwiatek został kupiony z przeznaczeniem do "ożywienia" kuchni. Trawa kosztowała 9.99, a osłonka 2.99zł.
Wizyta w sklepie nie mogła się skończyć inaczej niż kupnem słynnych osłonek "koronkowych". Używam ich z powodzeniem do storczyków. Kosztują 9.99 zł. Świeczniki są idealną inwestycją na zbliżającą się jesień! Świetnie rozpraszają światło tealightów(5.99zł). Podstawki to mój wymysł dla którego szukam przeznaczenia, kosztowały 4.99zł.
Kulki ozdobne kupione specjalnie do wazonu czy do misy-nad ich przeznaczeniem muszę jeszcze pomyśleć. Kosztował 19.99. Patyczki zapachowe nie tylko pięknie wyglądaja, ale też przyjemnie pachną(9.99).
Ikea=świeczki. Uwielbiam świece, tealighty, woski i inne tego typu rzeczy... Jak niewiadomo, co dać mi w prezencie, z owych rozwiązań zawsze sie bardzo ucieszę.
Kupiłam 3 świece o słodkich zapachach. Swoją drogą, kiedyś były większe rozmiary tych świeczeczek w tej samej cenie... No, cóż. Kosztowały 9.99. Osłonka metalowa najpierw skojarzyła mi sie z ociekaczem na sztućce, heh:)... Ale potem pomyślałam, że ładnie będzie odbijać światło i tak też jest. Kosztowała 9.99, a świeca w środku to koszt 7.99. Tealightów nigdy dość, szczególnie gdy lubie palić woski. Ich to koszt 7.99.
Kolejna porcja "świeczkowa". Osłonki na tealighty ze szkła(3.99). Wiem, że jestem monotematyczna, ale one są prześliczne! Świeczniki to była droższa zachcianka(39.99), ale są! Ładnie prezentują sie na komodzie.
Obraz zawiśnie na ścianie po odnowieniu pokoju. Chodziliśmy, wybieraliśmy i nie mogliśmy się zdecydować... W końcu padło na ten. Kosztował 39.99.
Na koniec zostawiam Was z przesłaniem, kupionym w lokalnej kwiaciarni.
A Wy za co lubicie sklep Ikea?
wtorek, 10 czerwca 2014
Sprzedam.
Jak w temacie, mam do sprzedania kilka rzeczy. Może coś Was zainteresuje?
1)Rzęsy DemiWispies. Nowe.
6zł+5zł wysyłka
2)Bielenda. Krem CC. Raz użyty, i tylko na dłoni.
7zł+5zł wysyłka
Zapraszam na maila:)
1)Rzęsy DemiWispies. Nowe.
6zł+5zł wysyłka
2)Bielenda. Krem CC. Raz użyty, i tylko na dłoni.
7zł+5zł wysyłka
Zapraszam na maila:)
czwartek, 5 czerwca 2014
Wyniki rozdania.
Wreszcie są...wyniki mojego skromnego rozdania!
Nie przedłużając, paczka wędruje do:
Gratuluję!
Za chwilę wyślę do Ciebie maila!
Nie przedłużając, paczka wędruje do:
Gratuluję!
Za chwilę wyślę do Ciebie maila!
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Physiogel. Żel do mycia twarzy.
Skuszona reklamami i przy okazji zakupów w aptece, kupiłam żel myjący do twarzy Physiogel.
Wcześniej używałam produktów do mycia twarzy z Biedronki(nadal twierdzę, że sa one dobre). Jednak chciałam kupić coś aptecznego, bo jak mówiłam nieraz, zmieniam swoją pielęgancję.
Od producenta:"...żel do codziennego mycia twarzy do skóry suchej i wrażliwej oraz w sytuacji odczucia szorstkoel myjący jest odpowiedni do częstego stosowania z lub bez spłukiwania. Jest odpowiedni również do stosowania u dzieci i niemowląt. Nie zawiera barwników".
Żel ten ma 150 ml/ kosztuje ok.20 w Aptece Gemini.
Opakowanie produktu jest schludne, widać że mamy doczynienia z produktem aptecznym. Jakiś czas temu firma zmieniła szatę graficzną. Co za tym idzie zauważyłam też mały wzrost ceny.
Żel jest niesamowicie wydajny! Jedną buteleczkę używałam dwa miesiące przy używaniu go dwa razy dziennie! Idealnie myje twarz, skóra później "aż skrzypi". Nie wysusza. Wiem, wiem-że to ma być produkt nawilżajacy, jednak mimo tego bałam się jakiegoś przesuszenia....
Co do zapachu, jest delikatny, apteczny jednak mi jakoś nie przypasował.... Żel ma konsystencję dosyć rozrzedzoną, porównująć do innych produktów np.żeli z Biedronki. Nie przeszkadza to jednak w użytkowaniu, bo produkt nie przelatuje przez palce.
Producent mówi, że możemy stosować żel w dwojaki sposób: "na sucho" nanosimy że na skórę, wcieramy i nadmiar ściągamy wacikiem lub "na mokro", czyli standardowo: nanosimy żel, wcieramy i zmywamy twarz wodą. Szczerze, jakoś nie wyobrażam sobie mycia "bez wody". Dziwne... Żel łagodzi podrażnienia, jest niekodogenny. Otwór jest na tyle mały, że możemy dozowac sobie ile chcemy produktu.
Generalnie jest to produkt godny polecenia. Czy kupię kolejne opakowanie? Nie mówię nie, ale jak wiecie, lubię testować, więc zobaczymy!
A Wy co polecacie do mycia twarzy?
Uźywałyście Physiogelu?
Ps.Wyniki rozdania podam w tym tygodniu, obiecuję!
Zapraszam Was na Instagram, gdzie pojawiam się częściej:
Wcześniej używałam produktów do mycia twarzy z Biedronki(nadal twierdzę, że sa one dobre). Jednak chciałam kupić coś aptecznego, bo jak mówiłam nieraz, zmieniam swoją pielęgancję.
Od producenta:"...żel do codziennego mycia twarzy do skóry suchej i wrażliwej oraz w sytuacji odczucia szorstkoel myjący jest odpowiedni do częstego stosowania z lub bez spłukiwania. Jest odpowiedni również do stosowania u dzieci i niemowląt. Nie zawiera barwników".
Żel ten ma 150 ml/ kosztuje ok.20 w Aptece Gemini.
Opakowanie produktu jest schludne, widać że mamy doczynienia z produktem aptecznym. Jakiś czas temu firma zmieniła szatę graficzną. Co za tym idzie zauważyłam też mały wzrost ceny.
Żel jest niesamowicie wydajny! Jedną buteleczkę używałam dwa miesiące przy używaniu go dwa razy dziennie! Idealnie myje twarz, skóra później "aż skrzypi". Nie wysusza. Wiem, wiem-że to ma być produkt nawilżajacy, jednak mimo tego bałam się jakiegoś przesuszenia....
Co do zapachu, jest delikatny, apteczny jednak mi jakoś nie przypasował.... Żel ma konsystencję dosyć rozrzedzoną, porównująć do innych produktów np.żeli z Biedronki. Nie przeszkadza to jednak w użytkowaniu, bo produkt nie przelatuje przez palce.
Producent mówi, że możemy stosować żel w dwojaki sposób: "na sucho" nanosimy że na skórę, wcieramy i nadmiar ściągamy wacikiem lub "na mokro", czyli standardowo: nanosimy żel, wcieramy i zmywamy twarz wodą. Szczerze, jakoś nie wyobrażam sobie mycia "bez wody". Dziwne... Żel łagodzi podrażnienia, jest niekodogenny. Otwór jest na tyle mały, że możemy dozowac sobie ile chcemy produktu.
Generalnie jest to produkt godny polecenia. Czy kupię kolejne opakowanie? Nie mówię nie, ale jak wiecie, lubię testować, więc zobaczymy!
A Wy co polecacie do mycia twarzy?
Uźywałyście Physiogelu?
Ps.Wyniki rozdania podam w tym tygodniu, obiecuję!
Zapraszam Was na Instagram, gdzie pojawiam się częściej:
![]() |
| http://instagram.com/ilussia_s# |
piątek, 23 maja 2014
Krem do ciała z masłem shea i kakao.
Isana- marka własna Rossmanna. To nie pierwszy produkt tej firmy, który...mnie zaskoczył! Pozytywnie? Negatywnie? O tym za chwilę.
Krem ten kupiłam jeszcze zimą w promocji-za 500 ml produktu zapłaciłam ok.7-8zł.
Otrzymujemy produkt w solidnym, plastikowym opakowaniu kolorystyką i designem nawiązującym do tego, co mamy w środku. Przede wszystkim zdziwił mnie zapach. Przyznaje, że na początku skutecznie mnie zniechęcał do używania kremu. Jest on intensywny i utrzymujący się na skórze. Ta kakaowa woń bardzo mnie męczyła(a przecież lubię kakao czy czekoladę!). Odstawiłam go na jakiś czas i znowu użyłam...i przepadłam! Owszem, dalej uważam że zapach jest dosyć ciężki, ale odkryłam w nim czystą, niechemiczną czekoladę. Idealnie wpasowywał sie w chłodne wieczory. Konsystencja kremu jest dosyć lekka(budyniowata?), ale mimo tego trzeba sie trochę namęczyć żeby rozsmarować go do idealnego wchłonięcia. Potrzebna jest naprawdę niewielka ilość by wmasować w ciało. Efekty rekompensują wszystkie "ale"... Skóra jest gładka, nawilżona i miękka w dotyku. Nie zostawia tłustej warstwy i nie lepi się do piżamy.
Kolejnym plusem jest jego dostępność w Rossmannach.
W tej chwili go odstawiłam na rzecz arbuzowego balsamu z Bielendy, ale wrócę do niego na pewno jesienią/zimą by umilić sobie długie wieczory.
Podsumowując, jestem pozytywnie zaskoczona! Za niewielkie pieniądze mamy świetny i wydajny produkt!
Polecam!
Zapraszam do mojego rozdania-klik.
A Wy jakie produkty marek własnych z Rossmanna lubicie i możecie polecić?
Krem ten kupiłam jeszcze zimą w promocji-za 500 ml produktu zapłaciłam ok.7-8zł.
Otrzymujemy produkt w solidnym, plastikowym opakowaniu kolorystyką i designem nawiązującym do tego, co mamy w środku. Przede wszystkim zdziwił mnie zapach. Przyznaje, że na początku skutecznie mnie zniechęcał do używania kremu. Jest on intensywny i utrzymujący się na skórze. Ta kakaowa woń bardzo mnie męczyła(a przecież lubię kakao czy czekoladę!). Odstawiłam go na jakiś czas i znowu użyłam...i przepadłam! Owszem, dalej uważam że zapach jest dosyć ciężki, ale odkryłam w nim czystą, niechemiczną czekoladę. Idealnie wpasowywał sie w chłodne wieczory. Konsystencja kremu jest dosyć lekka(budyniowata?), ale mimo tego trzeba sie trochę namęczyć żeby rozsmarować go do idealnego wchłonięcia. Potrzebna jest naprawdę niewielka ilość by wmasować w ciało. Efekty rekompensują wszystkie "ale"... Skóra jest gładka, nawilżona i miękka w dotyku. Nie zostawia tłustej warstwy i nie lepi się do piżamy.
Kolejnym plusem jest jego dostępność w Rossmannach.
W tej chwili go odstawiłam na rzecz arbuzowego balsamu z Bielendy, ale wrócę do niego na pewno jesienią/zimą by umilić sobie długie wieczory.
Podsumowując, jestem pozytywnie zaskoczona! Za niewielkie pieniądze mamy świetny i wydajny produkt!
Polecam!
Zapraszam do mojego rozdania-klik.
A Wy jakie produkty marek własnych z Rossmanna lubicie i możecie polecić?
wtorek, 13 maja 2014
Małe rozdanie.
Obdaruję Was, a co:)!
Żeby zgarnąć niżej pokazane produkty:
1) Musisz:
a) być obserwatorem mojego bloga
b) napisać komentarz z nickiem pod jakim go obserwujesz i swoim mailem.
2) Możesz:
a) dodać mnie do blogrolla(wtedy zyskasz +1 los). Poinformuj mnie o tym w kometarzu, dodając link do bloga.
Do wygrania: płyn micelarny z Tołpy, kosmetyki w kapsułkach Allergal oraz wosk Peppermint bark.
Sądzę, że zasady są proste.
Rozdanie trwa do 27 maja, do północy.
Zapraszam!
Żeby zgarnąć niżej pokazane produkty:
1) Musisz:
a) być obserwatorem mojego bloga
b) napisać komentarz z nickiem pod jakim go obserwujesz i swoim mailem.
2) Możesz:
a) dodać mnie do blogrolla(wtedy zyskasz +1 los). Poinformuj mnie o tym w kometarzu, dodając link do bloga.
Do wygrania: płyn micelarny z Tołpy, kosmetyki w kapsułkach Allergal oraz wosk Peppermint bark.
Sądzę, że zasady są proste.
Rozdanie trwa do 27 maja, do północy.
Zapraszam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













