Witajcie!
Jak w tutule postu-są chętni na mini rozdanie?
Mam nadzieję, że tak:).
Do zdobycia są takie produkty.
Oczywiście są one nowe.
*Rozświetlający balsam do ciała Sake&ryż
*Rozświetlające serum do twarzy Sake&ryż
*Maseczka głeboko nawilżająca z Perfecty
Co trzeba zrobić?
1) MUSISZ być publicznym obserwatorem mojego bloga.
2) Napisać w komentarzu- nick pod jakim mnie obserwujesz, i swojego maila.
Chcesz zdobyć dodatkowy punkt?
3) Napisz dodoatkowo w komentarzu, co Ci się podoba na moim blogu? Czego ma być więcej/mniej?
Czyli do zdobycia są 2 pkt.
Rozdanie trwa do 11. 09. 2011 do godz.21.
Zwycięzcę ogłoszę 12.09. ok.12.
Powodzenia!
środa, 31 sierpnia 2011
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Przechwalanki:)
Jak Wam minął weekend? Mi bardzo szybko....
Dzisiaj chciałam Wam pokazać, co w ostatnim tyg.wpadło w moje łapki-z każdej z tych rzeczy jestem bardzo zadowolona:).
Będąc Biedronce zauważyłam przeceny produktów z gazetki urodowej. Jak to ja, musiałam cos kupić:).
W koszyku wylądowało:
1) Pomadka do ust Lip Balm firmy Cosmetics Veroni-5.7 ml/cena ok.1.30
2) Odżywczy balsam do ciała mango&coconut oil firmy Eveline. 500 ml/ok.8zł.
Jak on pięknie pachnie!
3) Peeling do ciała borówkowy firmy BeBeauty-200ml/ok.5, 6zł
4) Micelarny żel do mycia i demakijażu firmy BeBeauty-150ml/ 5zł
5) Chusteczki antybakteryjne 12 szt./ 1.30 zł.
Szukałam lakierów Eveline, ale były wyprzedane(albo ich nie widziałam:)).
W międzyczasie dokonałam również wymianki z Olą- zapraszam na jej bloga.
Wymianka z nią to było coś niesamowitego-pełen profesjonalizm.
Oby każda z nas trafiła prędzej czy później na taką osobę:)!
Co się skrywało w paczuszce?
Takie skarby:
1) Krem nawilżający do twarzy na dzień do jasnej karnacji Dove
2) Róż Hean Colour Celebration 273
3) Lakier Rival de Loop.
Ola dorzuciła także próbki, które już leżą z innym:).
Chciałam Wam też pokazac książkę, którą udało mi się dorwać w Biedronce za 10 zł.
Na jesienne wieczory będzie idealna!
Pozdrawiam:*
Dzisiaj chciałam Wam pokazać, co w ostatnim tyg.wpadło w moje łapki-z każdej z tych rzeczy jestem bardzo zadowolona:).
Będąc Biedronce zauważyłam przeceny produktów z gazetki urodowej. Jak to ja, musiałam cos kupić:).
W koszyku wylądowało:
1) Pomadka do ust Lip Balm firmy Cosmetics Veroni-5.7 ml/cena ok.1.30
2) Odżywczy balsam do ciała mango&coconut oil firmy Eveline. 500 ml/ok.8zł.
Jak on pięknie pachnie!
3) Peeling do ciała borówkowy firmy BeBeauty-200ml/ok.5, 6zł
4) Micelarny żel do mycia i demakijażu firmy BeBeauty-150ml/ 5zł
5) Chusteczki antybakteryjne 12 szt./ 1.30 zł.
Szukałam lakierów Eveline, ale były wyprzedane(albo ich nie widziałam:)).
W międzyczasie dokonałam również wymianki z Olą- zapraszam na jej bloga.
Wymianka z nią to było coś niesamowitego-pełen profesjonalizm.
Oby każda z nas trafiła prędzej czy później na taką osobę:)!
Co się skrywało w paczuszce?
Takie skarby:
1) Krem nawilżający do twarzy na dzień do jasnej karnacji Dove
2) Róż Hean Colour Celebration 273
3) Lakier Rival de Loop.
Ola dorzuciła także próbki, które już leżą z innym:).
Chciałam Wam też pokazac książkę, którą udało mi się dorwać w Biedronce za 10 zł.
Na jesienne wieczory będzie idealna!
Pozdrawiam:*
czwartek, 25 sierpnia 2011
Ulubieńcy sierpnia.
Zbyt szybko?
Może tak, ale dni pozostałe do końca miesiąca szybko nam umkną...
Zacznijmy:
1) Uwielbiam wszelkiego rodzaju mazidła do ciała. W tym miesiącu najczęściej używałam...
Tadam:
Masło do ciala z Bielendy.
2) Maść z wit. A i kojący żel po opalaniu firmy Eveline.
Oba produkty bardzo pomogły mi z:
a) zbyt dużą dawką promieni słonecznych;
b) maść zaś była niezastąpiona w miejscach przesuszonych.
3) Wlosy traktowałam serum na zniszczone i suche końcówki z Avonu-to mój KWC.
Zaś na paznokciach królował lakier z Virtuala w odcieniu 84.
4) Twarz-jeśli już coś nakładalam na nią "koloryzującego", to był krem tonujący z Ziaji.
Rozświetlałam twarz za pomoca perełek z Avonu i pasiaczka z Essence.
5) Z oczami starałam się trochę poszaleć, więc stosowałam liner z Wibo chabrowy i kredkę z Avonu z serii Arabian Glow w kolorze turquoise.
6) Na brwiach zawsze miałam zestaw, który prezentuje się tak
korektor do brwi w żelu z Delii i set do stylizacji brwi z Essence
7) Usta malowalam błyszczykiem z Avonu, którego efekt mogłyście zobaczyć TUTAJ.
i pomadka z Astora w pięknym malinowym kolorze.
To by było na tyle z moich ulubieńców:).
Może któryś z moich "naj" przypadł Wam równiez do gustu?
Pozdrawiam:*
Może tak, ale dni pozostałe do końca miesiąca szybko nam umkną...
Zacznijmy:
1) Uwielbiam wszelkiego rodzaju mazidła do ciała. W tym miesiącu najczęściej używałam...
Tadam:
Masło do ciala z Bielendy.
2) Maść z wit. A i kojący żel po opalaniu firmy Eveline.
Oba produkty bardzo pomogły mi z:
a) zbyt dużą dawką promieni słonecznych;
b) maść zaś była niezastąpiona w miejscach przesuszonych.
3) Wlosy traktowałam serum na zniszczone i suche końcówki z Avonu-to mój KWC.
Zaś na paznokciach królował lakier z Virtuala w odcieniu 84.
4) Twarz-jeśli już coś nakładalam na nią "koloryzującego", to był krem tonujący z Ziaji.
Rozświetlałam twarz za pomoca perełek z Avonu i pasiaczka z Essence.
5) Z oczami starałam się trochę poszaleć, więc stosowałam liner z Wibo chabrowy i kredkę z Avonu z serii Arabian Glow w kolorze turquoise.
6) Na brwiach zawsze miałam zestaw, który prezentuje się tak
korektor do brwi w żelu z Delii i set do stylizacji brwi z Essence
7) Usta malowalam błyszczykiem z Avonu, którego efekt mogłyście zobaczyć TUTAJ.
i pomadka z Astora w pięknym malinowym kolorze.
To by było na tyle z moich ulubieńców:).
Może któryś z moich "naj" przypadł Wam równiez do gustu?
Pozdrawiam:*
środa, 24 sierpnia 2011
Ballerina Backstage, czyli...różowo mi:)!
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo cenię sobię markę Essence. A zaczęło się od pasiaka z limitowanki Crazy about Colour:).
Jak wiecie została teraz wypuszczona nowa limitowanka, która zwie się Ballerina Backstage.
I dlatego też, dzisiaj chcialam Wam szerzej opisać róż w musie, który już wcześniej miałyście okazję u mnie poznać.
Róż ten występuję tylko w jednym odcieniu 01 prima ballerina.
Samo opakowanie jest estetycznie i solidnie wykonane. W oko wpada czcionka, którymi jest napisana nazwa limitowanki.
Konsystencja jest dla mnie wielkim zaskoczeniem-porównałabym ją raczej do masełka. Topi się on wręcz pod palcami podczas nabierania.
Sam kolor jest bardzo delikatny-trzeba kilku warstw by było go widac na policzkach. Jednakże mi to nie przeszkadza-efekt który otrzymujemy uważam za dziewczęcy.
Ze wzgędu na to, że trzeba kilku warstw tego produktu może on się szybko skończyć.
Co do trwałości, to na mojej cerze utrzymuje się ok.5h.
Koszt-11.99/6.1g
Podsumowując-nie żałuję zakupu tego produktu(róży nigdy nie jest dość:)). Osoby z jasna karnacją będą zadowolone z efektu. Cena jest rownież bardzo przystępna-gorzej jest z dostaniem tego różu, bo jak wszystko z limitowanek-szybko znika z półek.
Pozdrawiam:*.
Jak wiecie została teraz wypuszczona nowa limitowanka, która zwie się Ballerina Backstage.
I dlatego też, dzisiaj chcialam Wam szerzej opisać róż w musie, który już wcześniej miałyście okazję u mnie poznać.
Róż ten występuję tylko w jednym odcieniu 01 prima ballerina.
Samo opakowanie jest estetycznie i solidnie wykonane. W oko wpada czcionka, którymi jest napisana nazwa limitowanki.
Konsystencja jest dla mnie wielkim zaskoczeniem-porównałabym ją raczej do masełka. Topi się on wręcz pod palcami podczas nabierania.
Sam kolor jest bardzo delikatny-trzeba kilku warstw by było go widac na policzkach. Jednakże mi to nie przeszkadza-efekt który otrzymujemy uważam za dziewczęcy.
Ze wzgędu na to, że trzeba kilku warstw tego produktu może on się szybko skończyć.
Co do trwałości, to na mojej cerze utrzymuje się ok.5h.
Koszt-11.99/6.1g
Podsumowując-nie żałuję zakupu tego produktu(róży nigdy nie jest dość:)). Osoby z jasna karnacją będą zadowolone z efektu. Cena jest rownież bardzo przystępna-gorzej jest z dostaniem tego różu, bo jak wszystko z limitowanek-szybko znika z półek.
Pozdrawiam:*.
wtorek, 23 sierpnia 2011
Trochę wspomnień z wakacji.
Jak wiecie byłam z moim B. na wakacjach w Łebie. Chciałabym pokazać Wam parę zdjęć.
Enjoy!
Dom do góry nogami. Słuchajcie, wrażenia w środku są niesamowite. Czułam się jak bym była pijana, heh.
Teraz przynajmniej wiecie, kto do Was pisze:).
Co do samej Łeby-niesamowite miasto. Wiem, że wrócę tam razem z moim B.niejednokrotnie:).
Buziaki:*
Enjoy!
| Na wydmach |
Dom do góry nogami. Słuchajcie, wrażenia w środku są niesamowite. Czułam się jak bym była pijana, heh.
| Skok na bungee(nie mój:)) |
Teraz przynajmniej wiecie, kto do Was pisze:).
Co do samej Łeby-niesamowite miasto. Wiem, że wrócę tam razem z moim B.niejednokrotnie:).
Buziaki:*
Kokosowa terapia skóry i zmysłów by Ziaja.
Znowu Ziaja, jednak tym razem chciałam Wam przedstawić krem do rąk.
Kupując go, przyznaję że kierowałam się głównie zapachem.
I zapach też jest O-BŁĘ-DNY(oczywiście, jeśli ktoś lubi kokosy). Na myśl przywołuję mi Rafaello-mniam...
Woń kokosów czuję na dloniach ok.pół godz-potem zapach się ulatnia...
Samo opakowaniu nie ma nic do zarzucenia-schludne, krem się z niego nie wylewa, z tyłu opakowaia krem jest bardzo ładnie opisany.
Konsystencja kremu jest również bardzo przyjemna-po wyciśnięciu na rękę nie spada on, ładnie się rozsmarowywuje.
Jestem pod wielkim wrażeniem jego szybkiego wchłaniania się. Jeszcze nie spotkałam kremu, który robiłby to tak szybko!
Skóra po nałożeniu tego kremu jest bardzo delikatna, przyjemna w dotyku.
Jedyne do czego mogę się przyczepić, to to, że nie zauważyłam nawilżenia-dlatego nakładam go co dość krótki czas.
Zawiera on 80ml, i jego koszt to ok.6 zł.
A Wy używałyście tego kremu? Czy macie inny ulubiony?
Buzaiaki:*
Kupując go, przyznaję że kierowałam się głównie zapachem.
I zapach też jest O-BŁĘ-DNY(oczywiście, jeśli ktoś lubi kokosy). Na myśl przywołuję mi Rafaello-mniam...
Woń kokosów czuję na dloniach ok.pół godz-potem zapach się ulatnia...
Samo opakowaniu nie ma nic do zarzucenia-schludne, krem się z niego nie wylewa, z tyłu opakowaia krem jest bardzo ładnie opisany.
Konsystencja kremu jest również bardzo przyjemna-po wyciśnięciu na rękę nie spada on, ładnie się rozsmarowywuje.
Jestem pod wielkim wrażeniem jego szybkiego wchłaniania się. Jeszcze nie spotkałam kremu, który robiłby to tak szybko!
Skóra po nałożeniu tego kremu jest bardzo delikatna, przyjemna w dotyku.
| Skład |
Jedyne do czego mogę się przyczepić, to to, że nie zauważyłam nawilżenia-dlatego nakładam go co dość krótki czas.
Zawiera on 80ml, i jego koszt to ok.6 zł.
A Wy używałyście tego kremu? Czy macie inny ulubiony?
Buzaiaki:*
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Recenzja: antytrądzikowy krem tonujący Ziaja.
Długo zamierzałam się z napisaniem tej recenzji.
Na początku uwielbiałam ten produkt, w tej chwili mam(niestety) mieszane odczucia względem niego.
Ale zacznijmy od początku. Pierwszy raz usłyszałam o tym kremie tonującym na YT, gdzie był wychwalany. Później przeczytałam opinię na wizażu i na blogach. Siłą marketingu szeptanego-musiałam go mieć, no i...kupiłam.
Co mówi nam producent o produkcie?
*Tuszuje niedoskonałości skóry, nadaje równomierny odcień i poprawia koloryt;
*Zmniejsza wydzielanie sebum;
*Ogranicza rozwój bakterii;
*Doskonale nawilża skórę
*Nie zatyka porów.
Co ja myślę na jego temat?
Krem jest nardzo lekki. Jego konsystencja jest rzadka, choć nie spływa nam on z dłoni.
Wyrównuje nam koloryt skóry, niewielkie zaczerwienienia pokryje. Wypryski trzeba jednak tuszować korektorem.
Na pewno nie zmiejsza on wydzielania sebum-skóra bez pudru świeci się po chwili, z pudrem po kilku godz. Także bez chusteczek matujących się nie obejdzie.
Nie zauważyłam jego "zdolności" antytrądzikowych, choć używam go prawie codziennie.
Swój krem tonujący mam w odcieniu 01, i przy lekko opalonej skórze odcień ten jest odpowiedni.
Plusem jest jego pojemność-60ml.
Jak dla mnie jednym wielkim minusem jest...opakowanie.
Krem ten wylewa mi się z opakowania, czego skutkiem jest:
a) ubrudzone wieczko(wrrr...!!)
b) zawsze wylewa mi się nadmiar kosmetyku, i muszę zmywać go chusteczką(oj nie jest to ekonomiczne).
Kolejnym minusem jest dostępność-dostałam go w Naturze za ok.9zł. I dzięjuję, że kosztował on tyllko tyle...
Czy go kupię ponownie?
Raczej nie... Poszukam czegoś innego na letni czas.
A Wy używałyście tego kremu? Jakie Wy macie względem niego odczucia?
Pozdrawiam:*
Na początku uwielbiałam ten produkt, w tej chwili mam(niestety) mieszane odczucia względem niego.
Ale zacznijmy od początku. Pierwszy raz usłyszałam o tym kremie tonującym na YT, gdzie był wychwalany. Później przeczytałam opinię na wizażu i na blogach. Siłą marketingu szeptanego-musiałam go mieć, no i...kupiłam.
Co mówi nam producent o produkcie?
*Tuszuje niedoskonałości skóry, nadaje równomierny odcień i poprawia koloryt;
*Zmniejsza wydzielanie sebum;
*Ogranicza rozwój bakterii;
*Doskonale nawilża skórę
*Nie zatyka porów.
Co ja myślę na jego temat?
Krem jest nardzo lekki. Jego konsystencja jest rzadka, choć nie spływa nam on z dłoni.
Wyrównuje nam koloryt skóry, niewielkie zaczerwienienia pokryje. Wypryski trzeba jednak tuszować korektorem.
Na pewno nie zmiejsza on wydzielania sebum-skóra bez pudru świeci się po chwili, z pudrem po kilku godz. Także bez chusteczek matujących się nie obejdzie.
Nie zauważyłam jego "zdolności" antytrądzikowych, choć używam go prawie codziennie.
Swój krem tonujący mam w odcieniu 01, i przy lekko opalonej skórze odcień ten jest odpowiedni.
Plusem jest jego pojemność-60ml.
Jak dla mnie jednym wielkim minusem jest...opakowanie.
Krem ten wylewa mi się z opakowania, czego skutkiem jest:
a) ubrudzone wieczko(wrrr...!!)
b) zawsze wylewa mi się nadmiar kosmetyku, i muszę zmywać go chusteczką(oj nie jest to ekonomiczne).
Kolejnym minusem jest dostępność-dostałam go w Naturze za ok.9zł. I dzięjuję, że kosztował on tyllko tyle...
Czy go kupię ponownie?
Raczej nie... Poszukam czegoś innego na letni czas.
| Skład |
A Wy używałyście tego kremu? Jakie Wy macie względem niego odczucia?
Pozdrawiam:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

