czwartek, 16 czerwca 2011

HaloGosza rozdaje:)

Kolejne rozdanie moi mili:).

Tym razem na blogu HaloGoszy. Do zdobycia fajne nagrody, także zapraszam do wzięcia udziału.
Tak prezentują sie nagrody:
Zdj, pochodzi z bloga http://halogosza.blogspot.com/
Jeśli chcecie wziąć udział-wystarczy kliknąć KLIK
Rozdanie trwa do 30. 06. do godz. 24.

Powodzenia. 

środa, 15 czerwca 2011

Lakiery.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje lakiery. Uważam, że mam ich dużo. Moja mania lakierowa trwa od jakiegoś roku. Choć ostatnio staram się ograniczać w tych produktach.

Przyznam, że niektórych lakierów nie miałam w ogóle na paznokciach albo miałam kilka razy... Niektórymi zaś maluję paznokcie prawie cały czas....

WIBO 
Od lewej: 56, 61, 78, 65, 62 i 44
Bardzo lubię te lakiery. W promocji mozna je dostać za niecałe 5 zł. Trzymają na paznokciach długo. Myślę, że skusze się jeszcze na niejeden kolorek. Jest ich 8 ml.




AVON
Z tej firmy mam 3 lakiery. Ich koszt to ok.10-12 zł(w zalezności od katalogu). Ich pojemność to 12 ml, także są duże. Dodatkowo mają one w środku kulkę, która "pomaga" lakierowi nie zaschnąć(przynamniej tak sądzę). Jednego z nich nie ma już w katalogu, tj.lakieru o nazwie dynamo. Strasznie nie lubię go zmywać, bo zawiera brokat, którego jest pełno. Jeden z nich jest z serii SPEEDDRY+, która to ma zasychać w ciągu 30 sekund. Czy zasycha w takim tempie? Raczej nie, ale na pewno szybciej wysycha niz inne lakiery. Ten lakier jest w odcieniu SATEEN. Kolejny lakier zwie się VINTAGE BLUE. To piękny błękitny kolor, idealny na lato.


ESSENCE 
Z tej firmy mam dwa lakiery "kolorowe". Piękną morską zieleń z kolekcji I love Berlin, srebrny brokatowy w kolorze 02 sparkling silver. Ten drugi kupiłam przez przypadek, bo mylałam że to jest lakier pekający  a okazał się stepem 1:). 
Kolejny to lakier pekający w kolorze 02(z efektu pęknięć nie jestem zadowolona), matowy top coat(którego efekt bardzo lubię) i lakier nawierzchniowy w odcieniu 01. Po przemalowaniu nim lakieru lśnią one niczym tafla wody.











MISS SPORTY
110, 415.326
Pojemność 7ml/cena cos ok.6 zł


BELL
Brązowy lakier opalizuje ślicznie na złoto(kolor 016). Zaś ten drugi ma srebrne drobinki w sobie-zresztą ma przeznaczenie do frencha.




 
VIRTUAL by JOKO i KOBO
Chciałoby się zaspiewac "Lady in red...." i tak też lakier z Joko sie nazywa. Jego pojemność, to 10 ml. Ogolnie bardzo ładnie, stylowo się prezentuje. Zarówno w buteleczce, jak i na paznokciach. Lakier z Kobo-również lubie go za kolor. Na jego temat już się wypowiadałam na blogu-odcień Crazy Pink.

 

MANHATTAN i LEMAX
Fioleciki. Ten z Manhattanu jest dużo ciemniejszy niż ten drugi. Jest malutki, bo ma 5 ml. Ten z Lemaxu ma 10 ml.





 
SIMPLE BEAUTY
Już długo u mnie stoją w koszyczku, jednak ich konsystencja jest ok. Ten po lewej stronie to taki delikatny pomarańcz, który opalizuje na złoto. Ten jasny opalizuje na fiolet.Ten malutki ma złote drobinki w sobie.


SAFARI
Lakiery te kupiłam w zwykłym sklepie wszystko za...








MISZ MASZ

Tu są zwykłe lakiery, odżywka do paznokci z Avonu, nabłyszczac z Basic i jakiś zestaw z Sensique do frencha, którego nie używam.












     


     Kochanie, to by było na tyle.
    Wy jakie lakiery polecacie?
    Do nastepnego:)

wtorek, 14 czerwca 2011

Moje kredki i linery do oczu

Cześć!

Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować moje kredki do oczu i linery. Większość z nich mam z Avonu(prawie wszystkie). Wśrod tych produktów mam swoje perelki kosmetyczne, jest tez jeden bubel. A więc zaczynajmy:).

3 kredki avonowe mam z serii żelowej superSHOCK. Myśle, że na ich temat nie ma co duzo mówić, bo jedna z nich stała się słynna na blogach i YT. Bardzo je lubię, kreski po wyschnięciu zastygają, co daję im możliwość długiego utrzymania na powiece. Na linię wodną tez się nadają, bo utrzymują sie cały dzień. Samo malowanie się nimi to czysta przyjemność, bo kredki wręcz suną po skórze. Jedyny problem z nimi, to ostrzenie. Są tak miękkie, że łamią się podczas tej czynności. Ale włożenie ich na chwilę przed ostrzeniem do lodówki ratuję sytuację. Koszt-to ok.17 zł w aktualnych katalogach.



Od góry: plumful, black, sliver
 



Kolejne mam z serii glimmerstick diamonds. Te już nie są tak fajne, jak ich poprzednicy. Z tej serii moją ulubioną jest niebieska, idealna na lato. Wielkim rozczarowaniem(dotyczącym koloru) okazała się zielona kredka. W katalogu to piękna zieleń, zaś w rzeczywistości jest taka szaro-zielona... Sa miękkie, łatwo zrobić nimi kreskę. Na linię wodną ich nie polecam, bo pod koniec dnia ich tam już nie znajdziemy. Co najważniejsze-kredki te mają delikatne drobinki brokatu. Nie są one nachalne, bardzo delikatne co daje fajny efekt na oku. Ślicznie się mienią w słońcu. Kredki sa tanie, bo w promocji dostaniemy je za 10.90.


Od góry: black ice, twilight sparkle, emerald glow, smokey diamond



Ta kredka została zakupiona juz dawno, nie pamiętam ile kosztowała. Również łatwo można zrobić nia kreski. Dodatkowo ma ona gąbeczkę do rozmazywania.








Efekt rozmazania gąbęczką










Linery
Jak dla mnie nr 1 jest żelowy liner z essence. Swój mam w odcieniu 01 MIDNIGHT IN PARIS, Mam zamiar dokupić sobie zielony. Gdy zmywam makijaz wodą z żelem wieczorem, on pozostaje na swoim miejscu. Dopiero zastosowanie płynu do demakijażu załatwia sprawę jego zniknięcia z powieki. Koszt, to ok.11 zł. Dlatego-ten kto jeszcze go nie kupił niech raz-dwa się ubiera, i leci do drogerii Natura.



















Kolejny liner jest z limitowanki Essence I love Berlin. Swój mam w odcieniu 03 BUDDY BEAR. Miałam okres, gdy ciąglę się nim malowałam pomimo tego, że szybko znika z moich powiek. Podobnie jak kredki avonowe, pięknie się mieni. Jak dla mnie minusem jest pędzelek-ja nie lubię tak aplikować linerów, bo sprawia mi to kłopot.










Ostatni liner jest rownież z Avonu. Masakra-jednym słowem. Swój liner mam w odcieniu Gold Shimmer. Ogólnie, to nie lubię serii ColorTrend. Nie kupiłam go, tylko dostałam w jakiejś promocji. Sam kolor jest ladny, ma w sobie delikatne złote drobinki. Po nałożeniu na powiekę, i zaschnięciu tworzą się jakies małe strupki, które mozna bez problemu zdrapać. Mam wrażenie, jakgdyby ważył się na powiekach. I to nie tylko ja odniosłam takie wrażenie. Jak dla mnie to jedna wielka porażka.







A Wy co sądzicie o tych produktach?
Buziaki:*

Rozdanie u Fiolki:)

Fiolka u siebie na blogu zorganizowała rozdanie, gdzie dwie osoby mogą wygrac wspaniałe nagrody.
Nagrody prezentują się tak:

Także nagrody prezentują się bardzo fajnie.
Rozdanie trwa do 25 czerwca do godziny 00.00.

Powodzenia:)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Vexgirl rozdaje!

Tak, tak-Vexgirl organizuje swoje pierwsze rozdanie. Zestaw składa się z 5 produktów, które prezentują się tak:
Zdj.pochodzi z bloga http://vexgirl.blogspot.com/
Rozdanie trwa do 19. 06. 2011r. do godz. 18.

Powodzenia:). 

piątek, 10 czerwca 2011

Recenzja maskary L'Oreal Lash Architect 4D

Ta maskara ma nam pogrubiać i wydłużać rzęsy.
Koszt, to ponad 50 zł/12ml.





Sama maskara prezentuję sie wspaniale. Ma piękne, "bogate" opakowanie. Na pewno pogrubia moje rzęsy, ale jakis spektakularnych efektów wydłużenia nie ma. Tusz nie osypuję sie w trakcie nakładania i podczas całego dnia. Na szczoteczkę nie nabiera sie zbyt dużo produktu, nie jest ona wręcz mokra od tuszu.
Nie uczula mnie i nie powoduje łzawienia.

Dla mnie problemem jest samo nakładanie tuszu, trzeba się napracować żeby nie powstały grudki i żeby nie wyszły nam "odnóża pajaków".
Trzeba się też natrudzić, żeby go zmyć-tzn.ja uzywam do zmywania oczu  używam dwuzfazowego płynu z Delii, i parę wacików trzeba zużyć żeby zmyc cały tusz z jednego oka...
Uwielbiam też tą głęboką czerń na oku. Nie wiem, jak Was ale mnie przeraża ta cena, bo nigdy nie kupowałam tuszów powyżej 30 zł....

Naprawdę ją lubie, ale nie wiem czy ją jeszcze kupię czy poszukam czegoś dającego równie fajny efekt za niższą cenę.

I moje oczęta:) bez tuszu i z nim.

Do następnego:* 
 

czwartek, 9 czerwca 2011

Projekt denko czas zacząć!

Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam produkty, który staram się wykończyć. Żaden z tych produktów nie okazał się niestety moim ideałem, choć niektórym bardzo niewiele brakuje. Zaczynajmy!



1. Krem pod oczy i na powieki firmy Eva Natura.
Kupiłam go w listopadzie za ok. 6 zł, ma 25 ml.
Co producent pisze?
"...Zawiera ekstrakt z ziela świetlika, olej z winogron i małso Shea. Krem wygładza zmarszczki mimiczne, które stają się mniej widoczne i koryguje oznaki zmęczenia skóry. Efekt codziennego stosowania: 
-optymalnie nawilża
-wyraźnie wygładza
-nadaje promienny wygląd."

Co ja o nim sądzę?
Uwielbiam jego zapach-delikatny, ziołowy, wiosenny, rześki. Zaraz po nałożeniu daje przyjemne uczucie chłodzenia, które niestety trwa dość krótko. Nie podrażnia moich oczu, skóra zaraz po wchłonięciu się tego kremu jest delikatna w dotyku. Przy takiej cenie, każdy może sobie na niego pozwolić. Sądzę, że jest on też dosyć szeroko dostępny, bo ja go kupiłam w Kauflandzie. Co do minusów, to niestesty długo się wchłania dlatego ja stosuję go tylko na noc. Jakiś też spektakularnych efektów nie widać na skórze wokół oczu.

Jest to krem dla nie wymagających, którzy nie potrzebują głebokiego nawilżenie i spłycenia zmarszczek mimicznych. Musze go szybko wykończyć, bo następny czeka w kolejce (tym razem z Zaji).

konsystencja kremu


2. Balsam dyscyplinujący włosy "Fryzura pod kontrolą" firmy Avon

Koszt, to ok. 17 zł za 60 ml.
Nie lubię go-co tu dużo mówić. Zapach mi nie odpowiada, sama nie wiem do czego go porównać. Trzeba go nakładać bardzo niewiele, w przeciwnym razie zaraz po wyschnięciu włosów będzie trzeba je spowrotem umyć. Strasznie obciąża włosy. Naprawdę, męcze go i męczę i zostało mi go mniej niż pół-co znaczy, że chcociaż jest ekomiczny:). Sam efekt gładkości włosów(oczywiście jeśli z nim nie przesadzimy) jest ok, faktycznie je dyscyplinuje jednak efekt nie trwa długo. Jak dla mnie jest bublem, który mam nadzieję uda mi się wykończyć.
Balsam



3. Tonik oczyszczający pory z 0,5% kwasem salicylowym z Avon'u.

Ma on 125 ml, i kosztowała mnie w promocji 6.90(zwykle jest po 9.90).

W buteleczce czuję alkohol, i jest on w składzie na 2 miejcu. Po przetarciu nim twarzy daję przyjemne uczucie chłodzenia, jednak strasznie drażni to moje oczy, Jeśli mam jakąś krostkę czy zadrapanie na twarzy, to strasznie mnie szczypie. Teraz upływa 2 miesiąc jak go używam(tylko wieczorem), także myślę że jest wydajny. Nie zauważyłam tez jakoś szczególnie oczyszczonych porów...

 4.  Tropikalny krem do stóp i łokci z kwasami AHA by Avon.

75ml-za cenę(w promocji) 9.90.

Uwielbiam go. Ma straszne problemy z piętami. Gdybym o nie nie dbała, stałyby się szorstkie i strasznie brzydkie. Ten krem pomaga mi niesamowicie. Jest bardzo treściwy, niewiele potrzeba go, by wysmarować całe stopy. Zimą po nasmarowaniu ich, nakładałam skarpety i po przebudzeniu skóra byla bardzo miękka, delikatna w dotyku. Teraz, gdy jest ciepło za oknem staram się długo przed pójściem spać smarowac stopy, bo niestety długo się wchłania. Jedyne co mi w nim nie odpowiada, to zapach-strasznie duszący. Choć przyznam, że początku bardzo go lubiłam. Nie wiem, co mi się teraz odmieniło:). Na pewno kupię go ponownie!

Pudełko odwrócone do góry dnem, zobaczcie jaką ma treściwą konsystencje











5.  Maść końska silnie rozgrzewająca.

250 ml za cenę ok.15-20 zł.

Nazywa się maść, a ma konsystencję żelu.
Jako, że mam kłopoty z kolanami, które na zmiany pogody dają o sobie znać(też tak macie?)postanowiłam kupić ją by na sobie wypróbawać. Naprawdę silnie rozgrzewa, miejsce posmarowane staje się gorące, czerwone od tego ciepła. I co najważniejsze-pomaga. Czasami w nocy musialam się nią smarować, bo ból kolan nie dawał mi spać-i po nasmarowaniu zasypiałam. Często korzystają z niej mój narzeczony i tata, którym różne urazy przeszkadzają i są oni również zadowoleni tak jak ja. Jedyne co mi przeszkadza, to zapach-po otwarciu czuję mentol?, który aż drażni moje oczy.

   












Czas na relaks z kawką i książką:


Pozdrawiam:*