Tego cuda nie mogłam się doczekać... W pon. ok. 17 paczuszka wyleciała do mnie, a dzisiaj przed 15 już ją miałam w rączkach... Niebywałe uczucie!
A o czym mówię? O książce Bobbi Brown, która jest juz dostępna w naszym ojczystym języku.
Powiem Wam szczerze, że jej cena mnie przeraziła-bo kosztuje 69.90. I za tą cenę nie kupiłabym jej.
Ale-UWAGA!-na blogu Niessi25 zobaczyłam, że możemy uzyskać aż 35% rabatu. Extra, nie?
Ja Was odsyłam do bloga Niessi, a tymczasem robię sobie herbatkę i zaczynam lekturę "biblii kosmetycznej".
I.:*
czwartek, 8 grudnia 2011
Malutkie zakupy Avonowe.
Naprawdę malutkie...:)
Chciałam Wam pokazać te kosmetyki wczoraj, gdyż myślałam że dojdzie do mnie wreszcie mój mikołajkowy prezent, i pokazałabym Wam wszystko razem... Ale p.Listonosz jakoś omija moje mieszkanie. Może dzisiaj:)?
A co też zamówiłam z kat.17?
1) Szampon, który dołączył do rodziny Naturals'ów-Herbal: rumiankowo-aloesowy.
2) Maska do włosów rumiankowo-aloesowa.
Koszt tych dwóch rzeczy, to bodajże 12.90.
Wczoraj już użyłam tego zestawu, i póki co jestem na tak.
3) Żel głęboko oczyszczająco pory. Koszt 10.90.
Prawda, że minimalistyczne zakupy?
Wczoraj u mnie spadł śnieg, dzisiaj już go nie ma... Pogoda jest okropna-zimno, szaro.
Pozdrawiam, I.:*
Chciałam Wam pokazać te kosmetyki wczoraj, gdyż myślałam że dojdzie do mnie wreszcie mój mikołajkowy prezent, i pokazałabym Wam wszystko razem... Ale p.Listonosz jakoś omija moje mieszkanie. Może dzisiaj:)?
A co też zamówiłam z kat.17?
1) Szampon, który dołączył do rodziny Naturals'ów-Herbal: rumiankowo-aloesowy.
2) Maska do włosów rumiankowo-aloesowa.
Koszt tych dwóch rzeczy, to bodajże 12.90.
Wczoraj już użyłam tego zestawu, i póki co jestem na tak.
3) Żel głęboko oczyszczająco pory. Koszt 10.90.
Prawda, że minimalistyczne zakupy?
Wczoraj u mnie spadł śnieg, dzisiaj już go nie ma... Pogoda jest okropna-zimno, szaro.
Pozdrawiam, I.:*
wtorek, 6 grudnia 2011
Świąteczny czas...
Byłyście grzeczne? Takie pytanie pewnie już padło albo dopiero padnie:). Przybliżę Was do Świąt i pokażę, jak zaczęłam przystrajać mieszkanko-a to dopiero początek... Ho, ho, ho!
Przepraszam Was za jakość zdjęć, ale: kiepskie światło+pomarańczowy pokój=kiepskie zdjęcia.
Na komodzie stoi Mikołaj, którego boi się mój pies Lucky(przynajmniej tego się boi:)), gdy tylko zaczyna grać i się ruszać.
Wejście do pokoju zdobi choinka, którą już Wam pokazywałam.
Na kolejnej komodzie stoją miśki:
Przy łóżku mam świeczkowy kącik. Uwielbiam ten klimat! Książka, świeczki, kakao...
Stolik telewizyjny zdobią takie rzeczy
Stolik komputerowy zdobią:
Stoliczek kawowy
I w oknie czeka choinka gotowa do zapalenia,a pod karniszem przyczepiłam girlandę, której część możecie zobaczyć tutaj.
Teraz idę zaparzyć sobie kawę w moim-oczywiście świątecznym-kubku i dalej dekoruję resztę mieszkania. Muszę też wyczekiwać Św.Mikołaja:).
A Wy pochwalcie się co też Święty Wam przyniósł? Chętnie poczytam.
Zaczęłyście już dekorować mieszkanie?
Ściskam Was Mikołajkowo XOXO!
Przepraszam Was za jakość zdjęć, ale: kiepskie światło+pomarańczowy pokój=kiepskie zdjęcia.
Na komodzie stoi Mikołaj, którego boi się mój pies Lucky(przynajmniej tego się boi:)), gdy tylko zaczyna grać i się ruszać.
Wejście do pokoju zdobi choinka, którą już Wam pokazywałam.
Na kolejnej komodzie stoją miśki:
Przy łóżku mam świeczkowy kącik. Uwielbiam ten klimat! Książka, świeczki, kakao...
Stolik telewizyjny zdobią takie rzeczy
Stolik komputerowy zdobią:
Stoliczek kawowy
I w oknie czeka choinka gotowa do zapalenia,a pod karniszem przyczepiłam girlandę, której część możecie zobaczyć tutaj.
Teraz idę zaparzyć sobie kawę w moim-oczywiście świątecznym-kubku i dalej dekoruję resztę mieszkania. Muszę też wyczekiwać Św.Mikołaja:).
A Wy pochwalcie się co też Święty Wam przyniósł? Chętnie poczytam.
Zaczęłyście już dekorować mieszkanie?
Ściskam Was Mikołajkowo XOXO!
czwartek, 1 grudnia 2011
Listopadowi ulubieńcy.
I nastał grudzień. Uwielbiam ten miesiąc-jest magiczny. Nie wiem, jak Wy, ale ja już zaczynam dekorowanie domu. Teraz jednak pokaże Wam moich, dosłownie kilku, ulubieńców. Prezentuję się tak:
Róż z Wibo. Kolejny raz róż ten znajduje się w moich ulubieńcach-tani i dobry produkt.
Mus waniliowy z Avonu. Recenzja znajduje się TUTAJ
Paletka Oh so Special. Must have makijażowy. Znajdują się tam cienie zarówno do wykonania delikatnego makijażu, jak i wieczorowego.
Podkład żelowy Rimmel Match Perfection. Recenzja znajduję się TU
Cień Essence. Piękny srebrny kolor, wg mnie idealny na zimę-kojarzy się z śniegiem, który iskrzy na słońcu. Dobrze sprawuje się jako baza. Kolor 04 Stars&Stories.
Woda perfumowana Little Red Dress. Piękny zapach, który niestety kończy mi się.
Jak widzicie moi ulubieńcy zamykają się w złotej 6.
Jacy są Wasi ulubieńcy?
Pozdrawiam, I.:*
Róż z Wibo. Kolejny raz róż ten znajduje się w moich ulubieńcach-tani i dobry produkt.
Mus waniliowy z Avonu. Recenzja znajduje się TUTAJ
Paletka Oh so Special. Must have makijażowy. Znajdują się tam cienie zarówno do wykonania delikatnego makijażu, jak i wieczorowego.
Podkład żelowy Rimmel Match Perfection. Recenzja znajduję się TU
Cień Essence. Piękny srebrny kolor, wg mnie idealny na zimę-kojarzy się z śniegiem, który iskrzy na słońcu. Dobrze sprawuje się jako baza. Kolor 04 Stars&Stories.
Woda perfumowana Little Red Dress. Piękny zapach, który niestety kończy mi się.
Jak widzicie moi ulubieńcy zamykają się w złotej 6.
Jacy są Wasi ulubieńcy?
Pozdrawiam, I.:*
wtorek, 29 listopada 2011
Recenzja: Olejek kokosowy do włosów Vatika.
Nie wiem jak Wam, ale mnie od zawsze olejek(oliwka) kojarzył się z czymś niefajnym-tj.tłustym, trudnym do zmycia... No, może poza zapachem malutkich dzieci wysmarowanych oliwką:).
Moje odczucia zmieniły się jednak diametralnie i to za sprawą olejku kokosowego Vatika!
Swój olejek kupiłam na Allegro za ok.12 zł/150 ml i była to świetna inwestycja w poprawę stanu moich włosów.
Skład:
Coconut oil (Cocos Nucifere Oil), Neem (Azadirachta indica Leaf Extract), Brahmi (Centella asiatica Plant extract), Fruit Extracts of Amla, Bahera and Harar (Extracts of Emblica officinalis, Terminalia belirica and Terminalia chebula), Kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome Extract), Henna (Lawsonia inermis leaf Extrac), Milk (lac), Rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil), Lemon oil (Citrus limonum Oil), TBHQ (t-Butyl Hydroquinone), Fragrance.
Moje odczucia:
Olejek ten ma stałą konsystencję, która dopiero po rozgrzaniu staje się olejkiem. Ja wkładam buteleczkę dosłownie na minutę w gorącą wodę-ten czas w zupełności starcza. Pierwszy raz użyłam tego olejku zostawiając go na włosach na noc. Rano umyłam swoje włosy tylko raz, choć miałam obawy czy nie zrobić tego ponownie. I co zastałam? Piękne, lśniące włosy! Włosy po tym olejku są gładkie, łatwe do rozczesywania, sypkie, nie puszą się-po prostu idealne! Zaznaczam, że to sa moje odczucia po całonocnym olejowaniu, bo... Zostawiłam parę razy olejek tylko na kilka godzin, i te rezulaty już nie były takie powalające jak poprzednio. Także wg mnie, w dużej mierze efekty zależą od czasu, który damy olejkowi by pracował nad naszymi włosami. Olejek ten nie przetłuszcza włosów. Co do zapachu, to jest powalający-kokos i cytryny-czyste egzotyki.
Teraz mam zamiar wypróbowac też olejek, który dostałam od Ilony
Mam nadzieję, że da podobne efekty.
Co jeszcze zauważyłam? Od olejowania można się uzależnić. Zaczęłam od włosów, a już myślę o metodzie OCM.
A Wy używałyście tego olejku? A może polecacie jakiś inny?
I.:*
Moje odczucia zmieniły się jednak diametralnie i to za sprawą olejku kokosowego Vatika!
Swój olejek kupiłam na Allegro za ok.12 zł/150 ml i była to świetna inwestycja w poprawę stanu moich włosów.
Skład:
Coconut oil (Cocos Nucifere Oil), Neem (Azadirachta indica Leaf Extract), Brahmi (Centella asiatica Plant extract), Fruit Extracts of Amla, Bahera and Harar (Extracts of Emblica officinalis, Terminalia belirica and Terminalia chebula), Kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome Extract), Henna (Lawsonia inermis leaf Extrac), Milk (lac), Rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil), Lemon oil (Citrus limonum Oil), TBHQ (t-Butyl Hydroquinone), Fragrance.
Moje odczucia:
Olejek ten ma stałą konsystencję, która dopiero po rozgrzaniu staje się olejkiem. Ja wkładam buteleczkę dosłownie na minutę w gorącą wodę-ten czas w zupełności starcza. Pierwszy raz użyłam tego olejku zostawiając go na włosach na noc. Rano umyłam swoje włosy tylko raz, choć miałam obawy czy nie zrobić tego ponownie. I co zastałam? Piękne, lśniące włosy! Włosy po tym olejku są gładkie, łatwe do rozczesywania, sypkie, nie puszą się-po prostu idealne! Zaznaczam, że to sa moje odczucia po całonocnym olejowaniu, bo... Zostawiłam parę razy olejek tylko na kilka godzin, i te rezulaty już nie były takie powalające jak poprzednio. Także wg mnie, w dużej mierze efekty zależą od czasu, który damy olejkowi by pracował nad naszymi włosami. Olejek ten nie przetłuszcza włosów. Co do zapachu, to jest powalający-kokos i cytryny-czyste egzotyki.
| Olejek przed rozgrzaniem |
Teraz mam zamiar wypróbowac też olejek, który dostałam od Ilony
Mam nadzieję, że da podobne efekty.
Co jeszcze zauważyłam? Od olejowania można się uzależnić. Zaczęłam od włosów, a już myślę o metodzie OCM.
A Wy używałyście tego olejku? A może polecacie jakiś inny?
I.:*
piątek, 25 listopada 2011
Wampiry? Święta? O tak!
Dzisiejszy post będzie poświęcony mojej manii wampirowej.
A zaczęło się od obejrzenia Zmierzchu, ha! I wpadłam. Oczywiście cała Saga została przeze mnie przeczytana, nawet kilka razy. Nie mogło mnie też zabraknąć w kinie na ekranizacji Przed świtem. Wyciągnęłam jeden ważny wniosek z miejsc w kinie-lepiej siedzieć w pierwszym rzędzie, gdy nie ma miejsc niż w drugim!
Wracając do filmu, to wg mnie to najlepsza część i każdemu-a szczególnie maniakom wampirów, polecam pójście do kina.
Ps. W tej chwili ubóstwiam serial "Pamiętniki wampirów". Oglądacie?:)
Z ekranizacją zbiegła się też wypuszczona przez Essence wampirowa limitowanka Vampire's Love. Z miłą chęcią przygarnęłabym z niej wszystko, ale kupiłam tylko:
I na koniec trochę inaczej-jako, że wiecie, że już czuję Święta, kupiłam do przystrajania domu żelowe naklejki w Biedronce za zawrotną cenę 2.99:).
A na rozgrzanie polecam Inkę korzenną-co prawda mam narazie tylko próbkę, ale mam zamiar kupić pełnowymiarowe opakowanie. Jesli jesteś fanką zapachu cynamonu, pierników-ta kawa będzie idealna dla Ciebie:).
3majcie się ciepło:*.
A zaczęło się od obejrzenia Zmierzchu, ha! I wpadłam. Oczywiście cała Saga została przeze mnie przeczytana, nawet kilka razy. Nie mogło mnie też zabraknąć w kinie na ekranizacji Przed świtem. Wyciągnęłam jeden ważny wniosek z miejsc w kinie-lepiej siedzieć w pierwszym rzędzie, gdy nie ma miejsc niż w drugim!
Wracając do filmu, to wg mnie to najlepsza część i każdemu-a szczególnie maniakom wampirów, polecam pójście do kina.
Ps. W tej chwili ubóstwiam serial "Pamiętniki wampirów". Oglądacie?:)
Z ekranizacją zbiegła się też wypuszczona przez Essence wampirowa limitowanka Vampire's Love. Z miłą chęcią przygarnęłabym z niej wszystko, ale kupiłam tylko:
I na koniec trochę inaczej-jako, że wiecie, że już czuję Święta, kupiłam do przystrajania domu żelowe naklejki w Biedronce za zawrotną cenę 2.99:).
A na rozgrzanie polecam Inkę korzenną-co prawda mam narazie tylko próbkę, ale mam zamiar kupić pełnowymiarowe opakowanie. Jesli jesteś fanką zapachu cynamonu, pierników-ta kawa będzie idealna dla Ciebie:).
3majcie się ciepło:*.
środa, 23 listopada 2011
Recenzja: Nawilżający mus do ciała firmy Avon.
W kat.16 firma Avon wprowadziła nowość do ciała, jaką jest-nawilżający mus. Do wyboru są 3 zapachy: waniliowy, róża i brzoskwinia oraz mleko i miód. Ja, jako że czuję już Święta w powietrzu, zdecydowałam się na wanilię i...nie żałuję:)!
Koszt tego musu to 9.90 za 200 ml.
Zapach jest zniewalający! Tego właśnie oczekiwałam. Po rozsmarowaniu na skórze jest on bardzo dobrze wyczuwalny do kilku godzin. Także, jeśli ktos lubi dość intensywny zapach wanilii-będzie zadowolony.
Konsystencja-myślę, że trafnie nazwali produkt "musem"-masło miałam i na pewno ta konsystencja go nie przypomina, do balsamu też mu daleko-tym bardziej mleczka. Jest bardzo treściwy, nie spada z rąk podczas nakładania. Z łatwością się rozsmarowywuje, i równie szybko się wchłania. Czy nawilża skórę? Tak, nawilża! Skóra jest delikatna, miękka w dotyku. I to nie tylko od razu po nałożeniu musu, ale tą delikatność możemy również wyczuć na drugi dzień. Podczas rozsmarowywania mus ten zostawia delikatną perłową poświatę-ale nie ma tam żadnego brokatu! Samo opakowanie jest ok-dzięki niemu mamy pewność, że cały produkt został zużyty.
Czy polecam? Tak!
A Wy, jakiego typu mazidła do skóry wolicie-musy, masła, balsamy? Czy jest Wam to raczej obojętne? Bo ja wychodzę z założenia, że nieważne co, byleby dobrze nawilżało:)-tym bardziej o tej porze roku.
Buziaki:*
Koszt tego musu to 9.90 za 200 ml.
Zapach jest zniewalający! Tego właśnie oczekiwałam. Po rozsmarowaniu na skórze jest on bardzo dobrze wyczuwalny do kilku godzin. Także, jeśli ktos lubi dość intensywny zapach wanilii-będzie zadowolony.
Konsystencja-myślę, że trafnie nazwali produkt "musem"-masło miałam i na pewno ta konsystencja go nie przypomina, do balsamu też mu daleko-tym bardziej mleczka. Jest bardzo treściwy, nie spada z rąk podczas nakładania. Z łatwością się rozsmarowywuje, i równie szybko się wchłania. Czy nawilża skórę? Tak, nawilża! Skóra jest delikatna, miękka w dotyku. I to nie tylko od razu po nałożeniu musu, ale tą delikatność możemy również wyczuć na drugi dzień. Podczas rozsmarowywania mus ten zostawia delikatną perłową poświatę-ale nie ma tam żadnego brokatu! Samo opakowanie jest ok-dzięki niemu mamy pewność, że cały produkt został zużyty.
Czy polecam? Tak!
| Skład dl zainteresowanych:) |
A Wy, jakiego typu mazidła do skóry wolicie-musy, masła, balsamy? Czy jest Wam to raczej obojętne? Bo ja wychodzę z założenia, że nieważne co, byleby dobrze nawilżało:)-tym bardziej o tej porze roku.
Buziaki:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)