piątek, 4 stycznia 2013

Rozdanie noworoczne.

Witajcie!

W ramach podziękowań za to, że jesteście chciałabym ogłosić rozdanie.
Nie ma słów, którymi mogłabym Wam okazać moją wdzięczność:*.

Dodatkowo, należy wybrać wariant smakowy masła z Nivei, który byś preferowała. Jak tylko wylosuję Ciebie, jako wygraną, postaram sie spełnić Twoje osobiste życzenie:).

Wszystkie produkty są nowe. Jedynie z pudru zdjęłam folię ochronną.

Do wygrania są:
1) Puder Bell transparentny,
2) Balsam do rąk z olejkiem arganowym Avon.
3) Maskara Gigantus Bell.
4) Masełko Nivea-wybrane przez Ciebie.(brak na zdjęciu)

Zasady rozdania są proste:

1) Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga(1los).
2) Możesz dodać mnie do blogrolla(1 los).
3) Możesz napisać notkę na swoim blogu na temat rozdania(1 los).

Jesteś chętna? Napisz w komentarzu wg wzoru:

Obserwuję jako:
Blogroll:
Notka:
Smak masełka:

Rozdanie trwa do 17 stycznia 2013 roku, do północy.
Wyślę nagrodę, jak tylko uzupełnię ją o Twój wariant masełka.

Powodzenia!

czwartek, 3 stycznia 2013

Baza pod brokaty.

Cześć!

Ileż to razy chciałaś pomalować paznokcie lakierem z brokatem, a wizja zmycia Was zniechęcała?
I tak z pomocą przychodzi nam baza peel off od Essence.

Lakier ten ma 10 ml i kosztuje ok.10zł. Można ją kupić w drogerii Natura, widziałam ją też w sklepie LadyMakeup

Pierwsze użycie wywołało u mnie szok-pokrywając płytkę paznokcia przeraziłam się kolorem tej bazy.
Teoretycznie, widać po buteleczce że jest biała, ale myślałam jednak że to jej kolor, a nie samej bazy.


W czasie kilku minut od nałożenia bazy, lakier zaczyna wysychać. Tworzy się coś w rodzaju gumy.
Baza zaś staje się delikatnie mleczna.



Nie zauważyłam, żeby lakier dłużej przez base coat wysychał. Zauważyłam jednak, że lakiery utrzymują się krócej, dość szybko widać zdarte końcówki. Mi to zdecydowanie nie przeszkadza, wolę mieć świadomość, że nie będę się męczyć przy zmywaniu paznokci. Co do ściągania lakieru, to nieraz udaję mi się "zdjąć" cały lakier. Częściej jednak usuwam go w taki sposób:


Oczywiście, zostają pozostałości po lakierze, ale nie takie z którymi nie poradziłby sobie zwykły zmywacz.

Wykorzystując okazję, chciałabym Wam pokazać lakier z limitowanki Breaking Dawn part 2 w odcieniu 02 Edward's Love.



I jak, czujecie się skuszone?


środa, 2 stycznia 2013

Ulubieńcy 2012 roku.

Cześć!

Na wstępię, chciałabym złożyć Wam serdeczne życzenia noworoczne! Spełnienia marzeń, oby ten rok przyniosł Wam szczęście i miłość! Dziękuję, że ze mną jesteście-wybiła mi magiczna 200 obserwatorów(teraz już 201 osoba). Nie macie pojęcia, jak uwielbiam dla Was pisać(o ile ktoś czyta moje wywody:)) i zaglądać do Was. Dziękuję!!!

Dziś przychodze do Was z małym podsumowaniem kosmetycznym minionego roku. Pokażę Wam produkty, których najczęściej używałam, bądź odkryłam je dosyć niedawno, a już wiem, że są moimi ulubieńcami.
Ciekawi? Gotowi? Zaczynamy!

Makijaż.
Cienie, po które sięgam gdy chcę zrobić szybki makijaż, to:
Kobo w odcieniu Golden Rose(swatch możecie zobaczyć tutaj)
Inglot: 467 Double Sparkle, 457 Double Sparkle



Pozostałe produkty:


Róż Essence z limitowanki Marble Mania. Sięgam po niego bardzo często, ot-odruch bezwarunkowy.
Transparentny puder fixujący Catrice z kolekcji Welcome to Las Vegas(więcej o nim tutaj).
Rimmel Match Perfection. Moje "m-te" opakowanie tego podkładu. Uwielbiam go(klik)
Baza pod cienie Hean. Obiecuję z ręką na sercu, że pojawi się niebawem recenzja.
Pogrubiająca maskara do rzęs Wibo. 
Korektor w płynie z minerałami Bell.
Kredka rozświetlająca łuk brwiowy Catrice(edycja limitowana). Kilka słow o niej równiez się pojawi.

Usta.
Nie miałam większego problemu z wyborem tych "naj".



Masełko z Nivei. Odkrycie końca ubiegłego roku. Produkt, który uwielbiam i notorycznie się nim maziam:).
Balsam H&M. Uwielbiam za waniliowy zapach, nawilżenie.
Pomadka z Avonu. Bezpieczna szminka, uniwersalny kolor. Taki produkt, którym nie zrobimi sobie krzywdy nakładając ją bez użycia lusterka(odcień pout).



Twarz. Pielęgnacja.
Micelarny żel BeBeauty z Biedronki. Nie zliczę opakowań, który zużyłam. Tani i dobry produkt.
Effaclar Duo La Roche-Posay. Recenzję opublikuję, obiecuję,
Maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości Tołpa(klik)


Włosy.
Maska Crema Al Latte. Tania, wydajna, świetnie pachnąca. Świetna! Nie miałaś? Wypróbuj, będziesz zadowolona!
Wcierka bursztynowa Jantar. O niej więcej słów tutaj
Serum na końcówki Avonklik


Ciało. Pielęgnacja.
Nie mam większego problemu, żeby zmusić się do nawilżania całego ciała. Dlatego takie produkty zużywam w miarę szybko, jeśli używanie czegoś sprawia mi przyjemność, rzecz jasna.
Mus do ciała z Avonu. "Przerobiłam" wszystkie warianty zapachowe. klik
Oliwka dla dzieci Hipp. Kupiona z polecenia. Dobrze nawilża, wsmarowuje ją w jeszcze wilgotne ciało.


MiszMasz.
Henna do brwi Refecto Cil. Świetny, profesjonalny produkt do domowego(i nie tylko) użytku,
Odżywka do paznokci Eveline. Wzbudza wiele kontrowersji. Ja ją sobie upodobałam.
Kupiona całkiem niedawno TT. Póki co, zachwyca!


Produkty, które pokazałam mogę Wam z czystym sumieniem polecić.
Może Wasi ulubieńcy znajdują się na mojej liście? Obiecuję zrecenzować te produkty, które tu pokazałam, a jeszcze o nich nie wspomniałam.



niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych Świąt!

Zapewne każda z Was zajęta jest sprawmi "świątecznymi" bądź też już sobą:)...

Chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia: zdrowych, wesołych Świąt Bożego Narodzenia.
Samych ciepłych chwil spędzonych w gronie rodziny przy choince, smacznego karpia i...prezentów! Pomysłów na nowe posty, nowych obserwatorów...!

Niech spełnią Wam się w tym pięknym dniu najskrytsze marzenia.


piątek, 21 grudnia 2012

Lubię to...! Post zakupowy.

Witajcie!

Dość niedawno Bellitkaa napisała post, gdzie pokazała bazę Essence pod lakiery brokatowe. Zbawienny wynalazek, prawda? Dzisiaj, będąc w Naturze, postanowiłam się za nim rozejrzeć i..mam, kupiłam. Już żadne brokaty nie będą mi straszne.
W Naturze też kupiłam masełko do ust, słynne na blogach. Chciałam co prawda inny wariant smakowy, ale został ostatni- malinowy.


Wczoraj przyszło też moje zamówienie z Choisee. Wiem, że powstała pewna afera dotycząca firmy, i ich kosmetyków.
Ja póki co, nie osądzam. Wizualnie kosmetyki przypadły mi do gustu. Dam Wam znać, jak się z nimi współpracuję. Niestety, naturalnym składem nie grzeszą...


Dzisiaj za to, zostałam pozytywnie zaskoczona. Listonosz przyniósł długo oczekiwaną paczkę, z wygraną w miesięczniku Joy. Spodziewałam się innych kosmetyków, ale przyznaję, że z tego wariantu jestem bardziej zadowolona.

1) Róż(052?)
2) Maskara Gigantus Black 01
3) Matujący puder prasowany transparentny.
4) Krem BB 012 Sunny.
5) Podwójny perłowy cień do powiek.
6) Eyeliner 01 Black
7) Błyszczyk do ust z aloesem.



środa, 19 grudnia 2012

Słynna odżywka, czyli kilka słów o Jantarze.

Cześć!

Jak u Was przygotowania do Świąt? W toku?
W ferworze przygotowań nie zapominajmy o sobie, zróbmy sobie SPA. Przecież każda z Nas jest wyjątkowa, nie zapominaj o tym. Bardzo pomocnym produktem dla każdej z nas, będzie odżywka do włosów i skóry głowy Jantar od Farmony.


Od producenta:
"(...)Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji.(...)włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące odporne na uszkodzeniaZawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Kerastim, Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F, H i d'pantenol."


Moja opinia:
O zaletach tego produktu czytałam od dawna, sama zaś skusiłam się na zakup tego produktu dopiero pod koniec lata. Jedną z przyczyn takiego opóźnienia, był fakt, że odżywka ta jest trudno dostępna. Ja swoją zamówiłam na stronie doz.pl.
Wcierkę otrzymujemy w szklanej 100 ml buteleczce. Żałuję, że producent nie pokusił się o zrobienie jakiegoś dozownika, bo przyznam że ten rodzaj aplikacji produktu na początku mnie przeraził.
Zapach odżywki, dla mnie, jest przyjemny-kojarzy mi sie z męską wodą po goleniu:).
Przejdźmy do meritum sprawy, czyli działania. Jestem za-chwy-co-na! Produkt stymuluje wzrost włosów, pojawiło się sporo nowych, tzw.baby hair czy jak kto woli "antenek":). Dzięki tej odżywce, szybciej rosną.
Nie przetłuszcza włosów, nie powoduje podrażnień. Zauważyłam, że mniej włosów mi wypada. Włosy po wtarciu są uniesione, miękkie w dotyku.


Stosowanie: producent zaleca by wcierać codziennie przez 3 tygodnie, po kilku dniach przerwy wznowić kurację. Do tego się nie stosowałam. Ja wcierałam odżywkę w skórę co dwa dni, po umyciu włosów.

Świetny, tani produkt! 100 ml/ok.11 zł.

Z czystym sumieniem mogę go Wam polecić, zróbcie sobie prezent na Święta:).


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości.

Witajcie!

Od jakiegoś czasu przymierzam się do recenzji tego dermokosmetyku, który stworzyła firma Tołpa. Dzisiaj nadeszła ta wiekompomna chwila:).

Swego czasu "przekopałam" KWC w poszukiwaniu jakiegoś dobrego peelingu. Dosyć sporo pozytywów zbiera ten produkt, który łączy w sobie zalety kilku, tj.maseczki, peelingu i żelu.

Będąc w Rossmanie, postanowiłam kupić go na próbę. Będąc szczerą, przeraziła mnie cena, bo ta saszetka 2x6 ml kosztuje ok.8zł. Cóż, stało się. Produkt wylądował w koszyku.
Czy dalej go kupuję? O tym za chwilę.

Od producenta:
"Nasz dermokosmetyk łączy w sobie 4 funkcje: peelingu mechanicznego i enzematycznego, maski ściągającej i żelu do mycia twarzy. Peeling odblokowuje pory i zapobiega powstawaniu zaskórników. Maska reguluje wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia i zwęża rozszerzone pory. Żel do mycia twarzy głeboko oczyszcza i działa antybakteryjnie. Jednym zdaniem: skóra odzyskuje zdrowy koloryt, jest odświeżona, wygładzona i dokładnie oczyszczona."
"Małe wielkie składniki: torf Tołpa, biała glinka, ekstrakt z kory cynamonowca, ekstrakt z papai, ryżowe drobinki peelingujące(...)"



Moja opinia:
Osobiście stosuję produkt jako peeling mechaniczno-enzymatyczny(tj.po wykonaniu peelingu mechanicznego, pozostawiam produkt na twarzy na kilka minutpo czym zmywam produkt) lub maseczkę ściągającą. Po nałożeniu na twarz, przez ok.minutę odczuwam dyskomfort spowodowany pieczeniem.
Nie wiem, od czego to zależy-ponieważ raz bardziej daje mi się to we znaki, raz mniej.
Kosmetyk ten bardzo ładnie pachnie-świeżo i delikatnie. Po zostawieniu go na twarzy, produkt zastyga ściągając przy tym twarz. Po zmyciu zaś, skóra jest...piękna! Odświeżona, gładka, promienna, zaczerwienienia są wyeliminowane! Byłam mocno zaskoczona, bo pomimo pierwszych chwil, gdzie miałam ochotę ją zmyć, dała takie rezultaty. Drobinki są na tyle delikatne, że nie podrażniają cery.



Saszetka, która teoretycznie ma starczyć na dwa razy-starcza na 4(bez żałowania sobie produktu na twarz).
Ja, na chwilę obecną, zakupiłam już 3 opakowanie.



Miałyście ten kosmetyk?